Większość z was słyszała zapewne o poczynaniach Filipa Chajzera na Warsaw Fashion Weekend. Kontrowersyjna akcja echem odbiła się w blogosferze i poza nią, budząc skrajne emocje. W odpowiedzi na liczne komentarze powstał kolejny materiał, tym razem na Fashion Week'u w Łodzi (do obejrzenia TUTAJ). I dziś będzie o tym.
Prześmiewczy, przerysowany materiał, pan prowadzący momentami irytujący w zachowaniu i ignorant. ALE. Mimo wszystko chciałabym zwrócić uwagę na jedną rzecz, która została słusznie wyśmiana. Nowa Moda Męska.
Ciężko mi się pogodzić z tym, jak dzisiaj wygląda ponad połowa mężczyzn z grupy dbających o swój wizerunek i styl. Wystarczy się rozejrzeć po ulicy. Wystylizowani, przebrani chłopcy, w obcisłych spodniach (nie boli ich tam nic?), albo w spodniach z krokiem w kolanach i wąziutkich w łydkach. Z dekoltem w bluzeczce odsłaniającym przyprószone owłosieniem czy też wydepilowane biusty męskie, obowiązkowo lenonki lub raybany i nie daj Boże torebka przewieszona na łokciu. To co na ulicy często też i w internecie...
Ciężko być blogerem mody męskiej. Trzeba zwrócić na siebie uwagę nie zatracając własnego 'ja'. Nie każdemu się to udaje. Faceci mają trochę gorzej od kobiet jeżeli chodzi o akceptację społeczną takich zainteresowań - w naszym gatunku to nie oni są od przebieranek i strojenia się. Z tego względu łatwo o przekroczenie pewnej granicy i ośmieszenie się. Męskie blogi modowe dzielą się na 3 grupy:
1. blogi gdzie znajdziesz prawdziwego faceta, ubranego niebanalnie ale z klasą, podążającego za trendami, ale nie ślepo w nie zapatrzonego. Często to też po prostu, najzwyczajniej w świecie DOBRZE UBRANY FACET. Coś jak Mr.Vintage , czy Outdersen.
2. blogi zagubionych chłopców którzy wyglądają jakby byli poprzebierani, ale usilnie lansują taki "swój styl". Raczki nieboraczki, mniej lub bardziej stylistyka bezradnych męskich nóżek. Ten typ często garnie się na imprezy takie jak pokazy mody i feszynłiki a ich outfity są zaczerpnięte z ich "zewnętrza" (cytat z materiału F.CH.) ;)
3. blogi prześmiewcze, groteskowe... Jak na przykład TEN ;)
I w tym miejscu chciałabym się zwrócić do grupy nr 2, choć zapewne jej większość umieściłaby siebie w grupie nr 1. Panowie! Ja rozumiem, że Marc Jacobs wskakuje czasami na czerwony dywan w koronkowej sukienko-koszuli! Ale nie każdy z was może zostać kontrowersyjnym artystą szczególnie, że wielu po prostu powiela pewną chłopięcą (nie, no tutaj użycie słowa męskie zakrawało by o bluźnierstwo) modę na takie.. dość specyficzne stylizacje. Nie jesteście wyjątkowi. Jest was zbyt wielu podobnych, jednakowo kiepsko ubranych.
Nie chodzi mi też o to, że przeszkadza mi wasza pasja jaką jest moda i stylizacja. O nie! Chciałabym abyście czasem jednak spojrzeli w lustro przed wyjściem z domu, czy zrobieniem zdjęć i obiektywnie spojrzeli, czy aby na pewno wyglądacie w tym dobrze, czy wasz ubiór pasuje do waszej sylwetki i osobowości. Są faceci modni i męscy, uczcie się od najlepszych. Nie róbcie z siebie ofiar mody i losu.
sobota, 26 października 2013
niedziela, 20 października 2013
Niedzielny slow food.
Etykiety:
Kuchnia,
Lifespiracje
Nie jestem rannym ptaszkiem. Każdy wolny dzień wykorzystuję na pobudkę "aż się wyśpię" - zwykle po godzinie 10. To pierwsza z moich przyjemności weekendowych. Drugą jest posiłek. Powolny, starannie dobrany, niedzielny posiłek śniadaniowy. Czasem nawet wyjdę przed śniadaniem po świeże pieczywo, a to co się na nim znajdzie często zależy od zawartości lodówki, bo przecież należałoby wszystko wykorzystać. A jak już mam świeży chleb to jedna kromka obowiązkowo tylko z masłem, z zakładu do którego mleko niegdyś oddawali moi dziadkowie (taki tam sentyment). Wszystko popijane najczarniejszą herbatą z miodem i cytryną.
A za oknem.. drzewa niestety zaczynają nam w Warszawie łysieć. Nostalgicznie, ale cóż z tego, teraz będziemy czekać na śnieg!
Krowi szkocki kubek, a w tle obowiązkowa blogowa lektura poranna. Odkąd codziennie śledzę zmiany na bloglovinie zajmuje mi to coraz mniej czasu (kiedyś zanim wszystko przeczytałam mijała ponad godzina). Urok systematyczności.
A za oknem.. drzewa niestety zaczynają nam w Warszawie łysieć. Nostalgicznie, ale cóż z tego, teraz będziemy czekać na śnieg!
piątek, 4 października 2013
piątek, 27 września 2013
Polyvore sets part two.
Etykiety:
Styl
Buszowanie w sieci w poszukiwaniu modowych inspiracji i wertowanie sklepów online jest przeze mnie dużo bardziej lubiane niż spacery po sklepach stacjonarnych. Przepychanie się w tłumie, przebywanie w ciągłym zgiełku i hałasie - bardzo tego nie lubię (sklepie Stradivarius, mocą w głośnikach sprawiasz że podchodzę tylko do pierwszego stołu i wychodzę!). Dlatego też z przyjemnością, przy kawie zapoznaję się szczegółowo z ofertą naszych sklepów i z określonymi celami z przyjemnością wyruszę na szybką rundkę przymiarkową. Czasem nawet pokuszę się o zamówienie przez internet, jedne buciki, jak chwaliłam się na facebooku, już do mnie jadą!
Jak widać po poniższych kolażach jest mi zimno ostatnimi czasy, o czym świadczą grube swetry i kolory czerwieni. Nie wiem czemu, ale ta jesień będzie dla mnie beżowo-złota. Taki kaprys, taki mój mini trend w wielkim świecie mody.
A Wy jak wolicie robić zakupy, online czy stacjonarnie?
czwartek, 26 września 2013
Wykorzystaj jesień na swoją korzyść!
Etykiety:
Lifespiracje
Jeszcze dwa tygodnie temu niebo łaskawie zlewało na nas promienie słońca, potem lało na nas wyczerpującym deszczem, pogoda staje się coraz mniej przewidywalna, ale z pewnością jest coraz ZIMNIEJ. O godzinie 19 jest już ciemno, wieczory stają się długie i męczące. Na mojej tablicy facebook`owej zalewają mnie posty znajomych o nadchodzącej depresji jesiennej i złym nastroju. Przyznam się, że mnie też przez chwilę dopadło.. ale trzeba w końcu odbić piłeczkę i powiedzieć sobie STOP. Zaczynam działać!
Znam osoby które bez pewnej dawki słońca, robią się rzeczywiście osowiałe i zmęczone. Dodatkowo same się w tym nakręcają powtarzając jak mantrę "Kiedy skończą się te chmury?!". Nawet jeżeli rzeczywiście potrzeba im słońca do produkcji ludzkiego chlorofilu, to czy nie można by na spokojnie, jak mantry powtarzać "Czuję się dobrze"?
Wracając jednak do konkretów: zarówno na nudę, jak i malkontenctwo najlepsze jest DZIAŁANIE. Pomyślcie sobie, mamy teraz dłuuugie, zimne wieczory, nie chce się nigdzie wychodzić, mamy naprawdę dużo czasu dla siebie, dla domu i rodziny. Tylko od nas zależy czy dobrze wykorzystamy ten czas, czy będziemy przesiadywać na pudelku i fejsie w oczekiwaniu na sen po to, aby wstać, pójść do pracy/szkoły i następnie cały kolejny dzień i czas wolny koncertowo przebimbać...
1) POSPRZĄTAJ - Banaaaalne, no ale naprawde niewiele jest na świecie osób które regularnie robią wokół siebie porządki, nie gromadzą nie potrzebnych rzeczy, a jeżeli już to wspaniale je segregują. Rozejrzyj się dookoła, czy ta sterta ubrań na krzesełku nie jest nieco przerośnięta? A jeżeli okaże się, że nie masz gdzie jej schować bo Twoja szafa pęka w szwach, a jej dno nie było przez Ciebie oglądane od 5 lat - to znak, aby pozbyć się starych rzeczy, posegregować, oddać dla ubogich, sprzedać i się od nich uwolnić. Szuflada w biurku, po co ona właściwie istnieje? Nie używasz jej pewnie dlatego, że w mig zawaliłaś/eś ją papierzyskami i niepotrzebnymi przedmiotami. Otwórz, wywal zawartość na podłogę, posegreguj, zainwestuj w przegródki. Świat stanie się lepszy.
2) POCZYTAJ - Książkę, gazetę, ebooka. Zabiegane te nasze czasy, czytamy w pociągach, autobusach, w międzyczasie. Zróbmy sobie rytualny czas czytania codziennie 0,5-1,5 godziny. Stwórzmy listę książek do przeczytania i gazet które chcemy śledzić. Z gorrrącą herbatą lub kawą siadajmy w wygodnym fotelu, wyłączmy telewizor (jeżeli takowy posiadacie), komputer, wyciszcie telefony i delektujcie się lekturą. To najlepszy sposób na oderwanie się od rzeczywistości.
3) NAUCZ SIĘ JĘZYKA - Czytaj, oglądaj filmiki w internecie, filmy bez napisów, rozwiąż zadania. jestem przekonana, że macie w domu podręczniki lub/i notatki do rozwiązywania z dawnych kursów, które jeszcze nie zostały skończone. Jeżeli nie, szukaj w internecie, w aplikacjach. Na wiosnę będziesz mógł swobodnie jechać za granicę bez rozmówek.
4) NAUCZ SIĘ ROBÓTEK RĘCZNYCH - Do tego wcale nie trzeba mieć obcykanej w temacie mamy ani babci. W internecie jest multum darmowych tutoriali które pomogą Ci zgłębić tajniki szydełkowania/robienia na drutach/haftowania/scrabbookingu/sutaszu/robienia biżuterii/szycia/etc. Inną możliwością są książki lub udział w specjalnym kursie, na którym instruktor pokaże Ci jak wykonać daną rzecz. Takie kursy w większości odbywają się w przemiłych kawiarniach, a to chyba kolejny przyjemny sposób na spędzenie wieczoru.
5) NADRÓB FILMOWE ZALEGŁOŚCI - Miałeś dwa miesiące temu iść do kina na ten, tamten i jeszcze ten film, ale wciąż coś. Teraz jest najlepszy czas na wypożyczenie tych filmów (powinny już ukazać się na DVD) filmów i nadrobienie zaległości!
6) TESTUJ SMAKI - Ochłodzenie klimatu sprzyja gotowaniu i wszelkim kuchennym rewolucjom. Kuchnia wytwarza ciepło, a wiadomo sezon grzewczy się rozkręca, stanie przy ciepełku, gdy na dworze ziąb, to sama przyjemność! No i zjeść lepiej niż zwykle można przy okazji. (Tak, jestem zmarzlakiem).
7) PIELĘGNUJ - Siebie. Zrób sobie porządny manicure, kąpiele dłoni, pedicure, nałóż maseczkę na twarz - jednym słowem pochyl się nad swoją zmęczoną po wakacyjnych wojażach skórą. Z pewnością po odpowiednich zabiegach odwdzięczy Ci się ładnym widokiem w lustrze!
8) ODKOP - Swój pulpit w komputerze. Mój pulpit co około 3 miesiące wymaga gruntownego sprzątania. Niestety nie potrafię nad nim zapanować i kończy się to zawsze tym że całe 16 cali zagracone jest miliardem ikonek. Niepotrzebne już pliki wyrzuć, zdjęcia i dokumenty posegreguj, niepotrzebne skróty usuń. O, nagle pojawiło się to zdjęcie na pulpicie sprzed pół roku? Super! To samo możesz zrobić ze swoim biurkiem jeżeli wymaga ono uwagi.
Ja wiem, że możliwości są nieskończone, wymieniłam te, które sama mam zamiar wykorzystać! Macie jeszcze inne, swoje sposoby na kreatywne i wartościowe spędzenie długich jesienno-zimowych wieczorów? Czekam na Wasze propozycje!
Znam osoby które bez pewnej dawki słońca, robią się rzeczywiście osowiałe i zmęczone. Dodatkowo same się w tym nakręcają powtarzając jak mantrę "Kiedy skończą się te chmury?!". Nawet jeżeli rzeczywiście potrzeba im słońca do produkcji ludzkiego chlorofilu, to czy nie można by na spokojnie, jak mantry powtarzać "Czuję się dobrze"?
Wracając jednak do konkretów: zarówno na nudę, jak i malkontenctwo najlepsze jest DZIAŁANIE. Pomyślcie sobie, mamy teraz dłuuugie, zimne wieczory, nie chce się nigdzie wychodzić, mamy naprawdę dużo czasu dla siebie, dla domu i rodziny. Tylko od nas zależy czy dobrze wykorzystamy ten czas, czy będziemy przesiadywać na pudelku i fejsie w oczekiwaniu na sen po to, aby wstać, pójść do pracy/szkoły i następnie cały kolejny dzień i czas wolny koncertowo przebimbać...
No ale co ja będę mogła/mógł zrobić?
2) POCZYTAJ - Książkę, gazetę, ebooka. Zabiegane te nasze czasy, czytamy w pociągach, autobusach, w międzyczasie. Zróbmy sobie rytualny czas czytania codziennie 0,5-1,5 godziny. Stwórzmy listę książek do przeczytania i gazet które chcemy śledzić. Z gorrrącą herbatą lub kawą siadajmy w wygodnym fotelu, wyłączmy telewizor (jeżeli takowy posiadacie), komputer, wyciszcie telefony i delektujcie się lekturą. To najlepszy sposób na oderwanie się od rzeczywistości.
3) NAUCZ SIĘ JĘZYKA - Czytaj, oglądaj filmiki w internecie, filmy bez napisów, rozwiąż zadania. jestem przekonana, że macie w domu podręczniki lub/i notatki do rozwiązywania z dawnych kursów, które jeszcze nie zostały skończone. Jeżeli nie, szukaj w internecie, w aplikacjach. Na wiosnę będziesz mógł swobodnie jechać za granicę bez rozmówek.
4) NAUCZ SIĘ ROBÓTEK RĘCZNYCH - Do tego wcale nie trzeba mieć obcykanej w temacie mamy ani babci. W internecie jest multum darmowych tutoriali które pomogą Ci zgłębić tajniki szydełkowania/robienia na drutach/haftowania/scrabbookingu/sutaszu/robienia biżuterii/szycia/etc. Inną możliwością są książki lub udział w specjalnym kursie, na którym instruktor pokaże Ci jak wykonać daną rzecz. Takie kursy w większości odbywają się w przemiłych kawiarniach, a to chyba kolejny przyjemny sposób na spędzenie wieczoru.
5) NADRÓB FILMOWE ZALEGŁOŚCI - Miałeś dwa miesiące temu iść do kina na ten, tamten i jeszcze ten film, ale wciąż coś. Teraz jest najlepszy czas na wypożyczenie tych filmów (powinny już ukazać się na DVD) filmów i nadrobienie zaległości!
6) TESTUJ SMAKI - Ochłodzenie klimatu sprzyja gotowaniu i wszelkim kuchennym rewolucjom. Kuchnia wytwarza ciepło, a wiadomo sezon grzewczy się rozkręca, stanie przy ciepełku, gdy na dworze ziąb, to sama przyjemność! No i zjeść lepiej niż zwykle można przy okazji. (Tak, jestem zmarzlakiem).
7) PIELĘGNUJ - Siebie. Zrób sobie porządny manicure, kąpiele dłoni, pedicure, nałóż maseczkę na twarz - jednym słowem pochyl się nad swoją zmęczoną po wakacyjnych wojażach skórą. Z pewnością po odpowiednich zabiegach odwdzięczy Ci się ładnym widokiem w lustrze!
8) ODKOP - Swój pulpit w komputerze. Mój pulpit co około 3 miesiące wymaga gruntownego sprzątania. Niestety nie potrafię nad nim zapanować i kończy się to zawsze tym że całe 16 cali zagracone jest miliardem ikonek. Niepotrzebne już pliki wyrzuć, zdjęcia i dokumenty posegreguj, niepotrzebne skróty usuń. O, nagle pojawiło się to zdjęcie na pulpicie sprzed pół roku? Super! To samo możesz zrobić ze swoim biurkiem jeżeli wymaga ono uwagi.
Ja wiem, że możliwości są nieskończone, wymieniłam te, które sama mam zamiar wykorzystać! Macie jeszcze inne, swoje sposoby na kreatywne i wartościowe spędzenie długich jesienno-zimowych wieczorów? Czekam na Wasze propozycje!
środa, 25 września 2013
Tygodniowy kalejdoskop (2), (3)
Etykiety:
Inne
Ależ czas przyspieszył! W mgnieniu oka miną tydzień, w strugach deszczu wkroczyliśmy w drugą połowę września. Jestem właśnie w trakcie swoich 2 tygodniowych wakacji, które spędzam na wsi w domu. Odpoczywam, myślę, przemyśliwuję i odpoczywam:) Mało siedzę w internecie, ale wychodzi mi to na dobre (mimo wydłużającej się listy nieprzeczytanych na Bloglovin).W przyszły weekend wracam do Warszawy, na rozpoczęcie roku akademickiego. Nie chcę jeszcze myśleć o pakowaniu i transporcie tego mojego dobytku.... Dlatego przygotowałam zamiennie zbiór końcowo-letnich, wczesnojesiennych zdjęć, trzeba się wczuć w jesienny klimat:
1/W strugach deszczu lalala...ło. Ale lało!
2/Pierwsze w tym roku kasztany! Ich kolor i zapach... Smaku jeszcze nie znam ale może kiedyś. Zawsze zbieram kasztany garściami, a z racji tego, że żal mi ich wyrzucać, leżą takie sterty sprzed 2-3 lar pochowane w pudełka.
3/ Sezon na pomidorki (dojrzewające na parapecie w słońcu) i winogrona. Obrodziło w tym roku! Mniam!
4/ W podróży - piękny pałac w Radzyniu Podlaskim. Czyli połowa drogi między domem a Lublinem.
5/ Niebo jesienne oznaczające pogodę zmieniającą się co 5 min. Raz słoneczko, raz deszcz, ciągle mega wiatr i spektakularne chmury.
6/ Złota polska jesień nadchodzi. Najpiękniejsze złote i czerwone liście klonu już dziś na waszych drogach i chodnikach. Na spacer marsz, zbierać listne bukiety! Ja niestety swój spacer odbywałam podczas ulewy, ale nadrobię w przyszłym tygodniu.
# Blog Kasi, całkowicie pochłoniętej szydełkowaniem. Zaraz obok jej talentu cenię sobie jej posty z zebranymi inspiracjami i schematami. Chyba zrobię sobie w tym roku któreś z rękawiczek do których wrzuciła niedawno wzory:)
# SZARY. Jest to zdecydowanie mój kolor! Pod postem Marysi podpisuję się obiema rękami! A te kolaże.... Czy już kiedyś mówiłam, że uwielbiam takie kolaże?
# Kolejny edukacyjny kanał na YT, którego oglądam już od dawien dawna, ale uważam że powinniście go poznać w tym tygodniu! Nowe spojrzenie na naukę fizyki, czyli Sci Fun.
1/W strugach deszczu lalala...ło. Ale lało!
2/Pierwsze w tym roku kasztany! Ich kolor i zapach... Smaku jeszcze nie znam ale może kiedyś. Zawsze zbieram kasztany garściami, a z racji tego, że żal mi ich wyrzucać, leżą takie sterty sprzed 2-3 lar pochowane w pudełka.
3/ Sezon na pomidorki (dojrzewające na parapecie w słońcu) i winogrona. Obrodziło w tym roku! Mniam!
4/ W podróży - piękny pałac w Radzyniu Podlaskim. Czyli połowa drogi między domem a Lublinem.
5/ Niebo jesienne oznaczające pogodę zmieniającą się co 5 min. Raz słoneczko, raz deszcz, ciągle mega wiatr i spektakularne chmury.
6/ Złota polska jesień nadchodzi. Najpiękniejsze złote i czerwone liście klonu już dziś na waszych drogach i chodnikach. Na spacer marsz, zbierać listne bukiety! Ja niestety swój spacer odbywałam podczas ulewy, ale nadrobię w przyszłym tygodniu.
Chola linkuje:
# Kolejny raz Happyholic trafia w sedno, tym razem poruszając kwestię celebracji chwil. Ubierzmy się ładnie, zaparzmy herbatę w pięknej filiżance i ze spokojem i opanowaniem usiądźmy do obowiązków. Ten artykuł łączę ideowo z ukazanym się jakiś czas temu u Styledigger "Na lepsze okazje". Nie marnujmy życia na brzydkie chwile, nie warto.
# Blog Kasi, całkowicie pochłoniętej szydełkowaniem. Zaraz obok jej talentu cenię sobie jej posty z zebranymi inspiracjami i schematami. Chyba zrobię sobie w tym roku któreś z rękawiczek do których wrzuciła niedawno wzory:)
# SZARY. Jest to zdecydowanie mój kolor! Pod postem Marysi podpisuję się obiema rękami! A te kolaże.... Czy już kiedyś mówiłam, że uwielbiam takie kolaże?
# Kolejny edukacyjny kanał na YT, którego oglądam już od dawien dawna, ale uważam że powinniście go poznać w tym tygodniu! Nowe spojrzenie na naukę fizyki, czyli Sci Fun.
czwartek, 19 września 2013
DIY: Zamotek na szyję.
Etykiety:
Crafty,
DIY,
Moje projekty,
Styl,
Szydełkiem
Lubię mięciutkie rzeczy. Poduszki, swetry, ozdoby. Moje wiecznie przeziębione gardło lubi z kolei otulać się szaliczkami i innymi chustkami nawet w najcieplejsze dni lata. Z tych naszych lubości wynikła miłość do zamotków.
Czym jest zamotek? To po prostu zamotane linki, sznurki, nitki.. Zamotek naszyjnik.
Zamotek zimowy - taki cieplejszy od zamotka letniego - widzieliście już przy okazji lipcowych łupów (mimo, że nie jest on wcale lipcowy;) ). Zamotki letnie bardziej wyglądają niż grzeją:
Mam banalnie prostą receptę na zamotek. Robię kilometry szydełkowego łańcuszka. Potem motam sznurki, robię piękną buchtę -KLIK-, wiążę, zakrywam supły i gotowe. Dla osób nieszydełkujących przygotowałam filmik, pokazujący jak robi się łańcuszek na szydełku:
Co sądzicie o tego typu ozdobach? Podzielacie moją miłość, czy wolicie tradycyjne szaliki i metalowe naszyjniki?
Jeżeli mój filmik przyda się wam w dziele stworzenia, wspomnijcie o tym przy publikacji waszych prac w internecie, będzie mi miło, że szanujecie mój czas i pracę.
Czym jest zamotek? To po prostu zamotane linki, sznurki, nitki.. Zamotek naszyjnik.
Zamotek zimowy - taki cieplejszy od zamotka letniego - widzieliście już przy okazji lipcowych łupów (mimo, że nie jest on wcale lipcowy;) ). Zamotki letnie bardziej wyglądają niż grzeją:
Mam banalnie prostą receptę na zamotek. Robię kilometry szydełkowego łańcuszka. Potem motam sznurki, robię piękną buchtę -KLIK-, wiążę, zakrywam supły i gotowe. Dla osób nieszydełkujących przygotowałam filmik, pokazujący jak robi się łańcuszek na szydełku:
Co sądzicie o tego typu ozdobach? Podzielacie moją miłość, czy wolicie tradycyjne szaliki i metalowe naszyjniki?
Jeżeli mój filmik przyda się wam w dziele stworzenia, wspomnijcie o tym przy publikacji waszych prac w internecie, będzie mi miło, że szanujecie mój czas i pracę.









